Pani Gertruda - wspólna stulatka
Dzisiaj swoje 100. urodziny świętuje pani Gertruda Kusidło. Rybniczanka od trzech lat mieszka ze swoim synem i synową w Czerwionce-Leszczynach, więc dzisiaj zjawili się u niej z życzeniami i prezydent Rybnika Piotr Kuczera, i burmistrz Czerwionki-Leszczyn Wiesław Janiszewski, a dołączył do nich jeszcze wicestarosta powiatu rybnickiego Marek Profaska.
W dniu 100. urodzin życzenia pani Gertrudzie złożyli prezydent Rybnika Piotr Kuczera i burmistrz Czerwionki-Leszczyn Wiesław Janiszewski (po prawej) Zdj. Wacław Troszka
Pogodna z natury jubilatka cieszy się dobrym zdrowiem; sporo czyta, rozwiązuje krzyżówki i chętnie ogląda telewizję zwłaszcza teleturnieje. Z radością Czyta też bajki swojej młodszej prawnuczce Hani.
Pani Gertruda pochodzi z Wawoka, będącego dzisiaj częścią rybnickiej dzielnicy Północ. Była jednym z sześciorga dzieci w rodzinie, a jej rodzeństwo, podobnie jak ona, dożyło sędziwego wieku choć tylko ona doczekała się 100. urodzin.
Pamiątkowa fotografia jubilatki z najbliższymi i szamorządowcami Zdj. Wacław Troszka
Trudne lata wojenne
Życie pani Gertrudy nie było łatwe, a szczególnie trudnym okresem były lata II wojny światowej. Jej ojciec, Roman Las, pracownik umysłowy, był członkiem Polskiej Organizacji Wojskowej Górnego Śląska i brał czynny udział w III powstaniu śląskim. W czasie okupacji zaangażował się w działalność konspiracyjną w szeregach Polskiej Organizacji Partyzanckiej (POP). Jego patriotyzm i nieugięta postawa sprawiły, że 2 maja 1940 roku został aresztowany przez gestapo i osadzony w obozie koncentracyjnym Mauthausen, gdzie został zamordowany 1 marca 1941 roku.
W czasie okupacji pani Gertruda została skierowana do przymusowej pracy w Niemczech, gdzie pracowała u niemieckiego bauera. Jej przyszły mąż, Edward, jako Ślązak został wcielony do armii niemieckiej i walczył m.in. we Francji. Szczęśliwie trafił do amerykańskiej niewoli, skąd po zakończeniu wojny wrócił do domu.
Na 100. urodzinach nie mogło zabraknąć urodzinowego toastu Zdj. Wacław Troszka

Życie rodzinne i zawodowa pasja
Gertruda i Edward znali się od dziecka, bo na Wawoku mieszkali drzwi w drzwi. W 1947 roku wzięli ślub, a rok później na świat przyszedł ich pierwszy syn – Jerzy. Rodzina początkowo mieszkała na Wawoku, ale później przeniosła się bliżej centrum Rybnika i zamieszkała w wynajmowanym mieszkaniu w kamienicy na rogu ul. Piasta i Buczka (dzisiejsza Św. Antoniego).
W kolejnych latach urodziły się ich kolejne dzieci – w 1951 r. przyszedł na świat Zbigniew a w 1954 r. Izabella.
Życie nie szczędziło małżonkom trosk i kłopotów. U trzyletniego Zbyszka lekarze zdiagnozowali zaniki mięśni. Przez kolejne 12 lat rodzina zmagała się z chorobą chłopca, który wymagał stałej specjalistycznej opieki oraz licznych pobytów w sanatoriach i szpitalach. Niestety, Zbigniew zmarł w wieku 15 lat, co było dla całej rodziny ogromnym ciosem.
Pomimo przeciwności losu, pani Gertruda z zaangażowaniem realizowała się zawodowo. Przez lata pracowała w różnych strukturach rybnickiej służby zdrowia, zajmując się rachunkowością. Jej mąż, Edward, całe swoje życie zawodowe spędził natomiast w nieistniejącej już Hucie Silesia na Paruszowcu, pracując jako maszynista kolejowy.
Pani Gertruda Kusidło z jedną z dwóch swoich prawnuczek - Hanią Zdj. Wacław Troszka
Wiek nie przeszkadza w aktywności
W 2009 roku pani Gertruda pochowała swojego męża, którym wcześniej przez niemal dekadę opiekowała się po przebytym przez niego udarze. Dziś otoczona jest troską i miłością swoich najbliższych – syna i córki, synowej i zięcia oraz trzech wnuczek. Pani Gertruda ma też dwie prawnuczki – Darię i Hanię.
Pomimo wielu życiowych trudności, jubilatka zachowała pogodę ducha. Jest osobą ciepłą, życzliwą i pełną optymizmu, co udziela się wszystkim, którzy mają okazję ją poznać. Do dziś cieszy się relatywnie dobrym zdrowiem i z wielką ciekawością śledzi otaczający ją świat.
(Anna Kolenda, Wacław Troszka)
