Śląskie wesele w Kampusie
Formalnie działa od września, ale oficjalnie wczoraj w Kampusie zainaugurowało działalność Centrum Edukacji Regionalnej, w którym rybnickie dzieci mają poznawać śląski język, tradycje i obyczaje. Choćby te związane z obrzędami weselnymi, jak zolyty, pieczenie kołocza, błogosławieństwo młodych czy oczepiny, o których przypomnieli rybniccy nauczyciele, inscenizując opowieść o tym "Jak to na Śląsku weseli wyprawiali".
Śląskie wesele w Centrum Edukacji Regionalnej. Zdj. Sabina Horzela-Piskula
Jak już łon i łona mieli sie ku sobie, trzeba było upiec kołocz, tak z grubsza 50 wielkich blach.
– Kucharki szykowały tyż taki ekstra kołocz dla młodej pani. Trocha z syrem, żeby ten jej luby był synkiem szczerym, trocha też było maku, żeby nie mioł po inkszych smaków. A na pojszodku piykne serce z marmoladom, żeby był w doma, jak boćki przyjadą – rozprawiała Mirela Szutka, radna i nauczycielka, która napisała scenariusz inscenizacji obrzędu weselnego „Jak to na Śląsku wesele wyprawiali” na podstawie pieśni obrzędowych i tekstów Anny Stronczek.
Zobacz wideo:
Licznie zebrani w Centrum Edukacji Regionalnej nauczyciele, dyrektorzy rybnickich szkół podstawowych i inni goście, poznali historię zolytów i zaślubin Francika z Maryjką.
– Adam żył w raju, w samotności i Ponbóczek mu Ewa stworzył do miłości. Do boku mu ją położył i tak oto Adam pierwsze weseli stworzył. Od tej pory za przykładem jego, kożdy się żyni według smaku swego – jeden z piyknom, drugi z puklatom, ale za to z bogatą. Ale Francik z Maryjką z miłości się żyniom, beztuż my to wiemy i się weselymy: weseli! weseli!! – wołali weselnicy, czyli grupa rybnickich nauczycieli edukacji regionalnej z jednym urzędnikiem wydziału edukacji w składzie.
Weselnikom w rybnickich strojach paradnych, nad doborem których czuwał historyk Adam Grzegorzek, przygrywała Janina Wystub z rybnickiej Przygody.
– Wbrew pozorom przygotowanie scenariusza nie było takie łatwe, również ze względu na to, że język śląski różni się od siebie zależności od miejsca, w którym mieszkamy. Najważniejsze okazało się jednak nasze zaangażowanie – my naprawdę mamy ogromną radość z tego, że wreszcie jako nauczyciele edukacji regionalnej robimy wspólnie coś tak prawdziwego – mówi nam Mirela Szutka.
Dlo bajtli i rechtorów
– Pomysł zrodził się już dawno, kiedy z nutką zazdrości patrzyliśmy na Żory i ich Centrum Edukacji Regionalnej, do którego jeździły nasze bajtle, a przecież to właśnie tutaj, w rybnickich podstawówkach realizowany jest program edukacji regionalnej. Czekaliśmy więc aż pojawi się projekt, który pozwoli nam stworzyć w Rybniku takie centrum. I udało się dzięki projektowi „Rybnik – w kierunku zielonej przyszłości”, współfinansowanemu ze środków europejskich. Zajęcia ruszyły na fest! i już około 1400 dzieciaków wraz z nauczycielami przewinęło się przez to nasze centrum. Już jest dobrze, a myślę, że będziemy przyciągać jeszcze więcej osób – mówi Maria Stachowicz-Polak, koordynatorka Centrum Edukacji Regionalnej w Rybniku.
Na jego potrzeby przeznaczono dwa spore pomieszczenia w jednym z budynków w Kampusie. To zaaranżowana kuchnia z byfyjem, sprzętami, ozdobami z przeszłości i kącikiem z dawnymi zabawkami oraz klasa z oldskulowymi ławkami i mundurkami, w której zasiedli wczoraj nauczyciele i dyrektorzy rybnickich szkół, radni, pasjonaci historii Rybnika i regionu, by wziąć udział w konferencji naukowo-dydaktycznej na temat znaczenia edukacji regionalnej.
Uwagę w centrum przykuwają nie tylko stare sprzęty i zdjęcia, lecz również wszechobecne rysunki nieocenionej malarki i piewczyni Śląska Kazimiery Drewniok, naszej kochanej babci Kazi, jak ją tu wszyscy nazywają.
– Do pomieszczeń centrum udało się nam pozyskać dużo różnych przedmiotów, które mogły trafić na przysłowiowy hasiok, ostatnio uratowałam tak ryczkę i krzesło. Robiliśmy też zbiórki w szkołach – w ten sposób ocalamy przeszłość i wzbogacamy nasz CER – mówi Maria Stachowicz-Polak, na co dzień dyrektorka podstawówki w Kłokocinie i nauczycielka edukacji regionalnej, o której współpracujący z nią nauczyciele mówią, że jej serce bije dla tej ziemi.
O bebokach i Hucie Silesia
– Tematyka zajęć jest różnorodna – dawne gry i zabawy, język śląski czy komiksy z elementami śląskich stworków: beboków czy połednic. Z moimi czwartoklasistami będziemy tu malować śląskie wzory na deskach, więc dzieci będą miały prezenty na Dzień Matki, ale malujemy też wzory na wstążkach. Pomysłów mamy dużo, dopiero się rozkręcamy, ale chcemy by zajęcia były atrakcyjne dla dzieci, stąd ich charakter i dodatkowy bonus – każdy uczestnik zabiera swoją pracę z sobą – opowiada Mariola Reclik, nauczycielka historii, języka polskiego i edukacji regionalnej w SP nr 1 i animatorka w CER, która prowadzi tu zajęcia na temat dawnych gier i zabaw oraz życia w familoku przy Hucie Silesia.
Mariola Reclik wystąpiła w inscenizacji w roli starościny. Zdj. (S)
Przez dwa lata trwania projektu, zajęcia w CER będą darmowe dla klas 1-4 rybnickich szkół podstawowych. Odbywają się codziennie, a prowadzone są m.in. przez kilku stałych animatorów.
– To bardzo fajna inicjatywa, a cieszy nas nawet samo miejsce, w którym mieści się siedziba Centrum Edukacji Regionalnej, bo to budynek z czerwonej cegły, więc czujemy się jak w typowym familoku – dodaje Mariola Reclik, która wystąpiła też w inscenizacji w roli starościny.
